Niedziela upłynęła mi bardzo szybko. Mimo tego, że nie
robiłam nic sensowego oprócz ćwiczeń, uczenia się i oglądania telewizji. Około
dwudziestej usłyszałam dzwonek do drzwi. Edyty nie było, więc poszłam otworzyć.
- Cześć – usłyszałam przywitanie od Nikołaja
- Hej – odpowiedziałam lekko zdziwiona – Wejdź, proszę
- To dla ciebie – zza pleców wyciągnął bukiet tulipanów
- Dziękuję – uśmiechnęłam się. – Usiądź, a ja włożę bukiecik do wody – poszłam po jakiś flakon, nalałam do niego wody i wsadziłam kwiatuszki – Ładne, merci beaucoup
– uśmiech nie schodził mi z twarzy. Przez chwilę trwaliśmy w milczeniu, do
momentu pytania Niko:
- Nudzisz się?
- Nudzisz się?
- A masz jakiś pomysł? – pytanie za pytanie
- Spacer?
- Teraz? Jak jest ciemno i zimno? – nie bardzo widział się
mi ten pomysł
- Ale za to, w jakim towarzystwie! Ciepło się ubierzesz,
lampy świecą, a jak cos to masz obok mnie – puścił oczko
- Okej, daj mi chwilkę – skierowałam się do pokoju, aby się
przebrać. Ubrałam dżinsy, gruby niebieski sweter, czarne ciężkie botki i skórzaną
kurtkę. Przewiązałam się jeszcze szalem i mogłam ruszać – Jestem gotowa.
- Tak szybko? Szacun. – szczerze mówiąc do prawie każdy się
dziwi, że nie szykuję się długo – no, bo, po co?
- Jak coś mogę się wrócić i poszperać w szafie –
zażartowałam, ale Niko natychmiastowo znalazł się przy drzwiach.
- Proszę – przepuścił mnie w drzwiach, ale ja i tak musiałam
je zamknąć, więc wygoniłam go na klatkę. Po wyjściu z budynku skierowaliśmy się
przed siebie. Miałam spytać czy Niko ma jakiś plan, ale w sumie doszłam do
wniosku, że jak coś będzie chciał, to mnie tam zaprowadzi.
- Więc grałaś w siatkówkę i nadal się nią interesujesz.
Przebierasz się w mniej niż 10 minut i fotografujesz. Masz jeszcze jakieś
ukryte talenty?
- Jak się wkurzę to nie ma przebacz, więc lepiej mnie nie
wkurzaj.
- To ma być talent?
- No tak, niewiele dziewczyn tak potrafi. A, i przy tym mogę
mocno uderzyć. Wszędzie – chciałam spojrzeć na niego groźnym wzrokiem, ale jego
mina mnie tak rozwaliła, że zaczęłam się śmiać
- Ze mnie się śmiejesz?
- Przepraszam, ale masz tak rozbrajającą minę, że nie mogłam
się powstrzymać – nadal się śmiałam i, co najgorsze, nie mogłam się przestać
śmiać
- Ze mnie się śmiejesz, tak? Ja ci dam śmianie się ze mnie!
– zaczął mnie gonić, próbowałam uciekać, lecz potknęłam się o coś i upadłam.
Bolało. Kostka bolała.
- Matko, Ania, nic cie nie jest?! Boli cię coś? Możesz
ruszyć nogą? – Niko zasypał mnie pytaniami
- Boli mnie kostka i chyba nie mogę na niej stanąć. Pomożesz
mi?
- Tak, oczywiście, ale powoli, nic na siłę – próbowałam na
niej stanąć, lecz nie dałam rady
- Niko, nie dam rady na niej stanąć. Zadzwonię do Edyty albo
Kamila, on ma samochód to mnie odwiezie do domu.
- Gdzie i kto? Nie ma szans, nie zostawię cie tak. Albo
biorę cię na ręce, albo dzwonię po taksówkę.
I bez dyskusji. To ci się na pewno samo nie wyleczy!
- Okej, w takim razie dzwoń po taksówkę – siatkarz wyjął
telefon i zadzwonił. Taksówka miała być za pięć minut. I była. Trochę daleko od
nas. Bałam się jak sobie poradzę, ale Niko wziął mnie na ręce. Hm, w sumie było
nawet wygodnie. Gdy wsiedliśmy do auta, Niko poprosił o kurs: „Do szpitala”. Po
kilkunastu minutach znaleźliśmy się w środku budynku.
Po zarejestrowaniu się, czekaliśmy na lekarza. Niko nie mógł
sobie wybaczyć, że znaleźliśmy się tutaj:
- Ja cię naprawdę bardzo, bardzo przepraszam! To moja wina! Gdy nie mój głupi pomysł, nie byłoby cię tu teraz
- Ja cię naprawdę bardzo, bardzo przepraszam! To moja wina! Gdy nie mój głupi pomysł, nie byłoby cię tu teraz
- Ej, Niko, przestań. To nie jest twoja wina.
- Zawiniłem, więc teraz muszę odpokutować. Będę twoim
szoferem, kucharzem i kimkolwiek tylko będziesz chciała
- Nie jesteś temu winny, ale druga część mi się jak najbardziej
podoba – uśmiechnęłam się. W tym momencie zwolniło się miejsce w pracowni
rentgenowskiej, więc pielęgniarka zawiozła mnie na prześwietlenie. Na zdjęciu
wyszło, że mam dość brzydko złamaną nogę, na szczęście bez przemieszczenia i
nie trzeba było nastawiać. Założono mi gips, z którym musiałam paradować od
czterech do sześciu tygodni.
- Szoferze, wezwij limuzynę, panna wraca do domu – zawołałam
do siatkarza. Zdziwił się, że jestem w tak świetnym nastroju. W sumie nawet nie
wiem czemu. Poprosiłam, by udał się do sklepu medycznego, który był obok i
kupił mi kule, bo jakoś muszę chodzić, po czym
Niko wezwał taksówkę i pojechaliśmy do domu. Całe szczęście, że mamy
windę w bloku. Po dotarciu pod drzwi mieszkania, podziękowałam, mimo wypadku,
za spacer. Było naprawdę miło. Zawodnik wymusił uśmiech na swojej twarzy i
mocno mnie przytulił, przy czym dodał:
- Trzymaj się. Dobranoc.
- Trzymaj się. Dobranoc.
Gdy weszłam do mieszkania, Edyta akurat wychodziła z
łazienki. Gdy zobaczyła mnie o kulach, szybko podbiegła i zadawała milion pytań
gdzie, dlaczego, po co i jak to się stało. Ja tylko odpowiedziałam:
- Niko, spacer, bum i gips. Cztery tygodnie będziesz mi usługiwać, bejbe.
- Niko, spacer, bum i gips. Cztery tygodnie będziesz mi usługiwać, bejbe.
- Cztery tygodnie?!
- Albo sześć – odpowiedziałam z dumą
- Porażka… zrobić ci coś do picia, jedzenia? Pomóż w czymś?
– jaka pomocna, jak nigdy! Ale nie będę jej dzisiaj już wykorzystywać. Poszłam
pod prysznic. Jakoś dałam radę. Moja prawa noga uziemiona, bo uziemiona, ale da
się żyć. Gdy już się ogarnęłam, poszłam spać. Szpital i to wszystko wyciągnęło
ze mnie całą energię.
Nazajutrz przywitało mnie pyszne śniadanko przygotowane
przez przyjaciółkę. Po krótkiej chwili opuściła mnie jednak, ponieważ musiała
iść do pracy. Ja powinnam iść na zajęcia, ale dzisiaj sobie odpuszczę. Po
zjedzeniu jajecznicy, chciałam się przebrać w wygodne ciuchy. Jednak, gdy
wstałam, usłyszałam dźwięk dzwonka do drzwi.
- Nikołaj. A co ty tutaj robisz tak wcześnie? – wpuściłam
chłopaka do środka
- Mam nadzieję, że cię nie obudziłem. Chciałem sprawdzić jak
się czujesz.
- A dziękuję. Jest okej, co prawda nie mogę biegać, ćwiczyć
i kopać nogami, ale jakoś to przeżyję.
- Proszę, to na pocieszenie i przeprosiny – wręczył mi w ręce
ogromną Nutellę!
- Głupi jesteś. Siadaj. – otworzyłam słoiczek, dałam mu
jedną łyżeczkę i nakazałam jeść. Sama tego nie zjem, a Edzi nie dam. Gdy
gadaliśmy o wszystkim i niczym, usłyszałam znowu dzwonek do drzwi. Po
otworzeniu ich ujrzałam Kamila.
- Hej, coś potrzeba? – uśmiechnęłam się do niego
- Dlaczego jesteś ty, a nie Edyta? – miłe powitanie, nie ma
co.
- Ponieważ Edyta jest w pracy.
- A ty nie na zajęciach? – zapytał zdziwiony. W tym momencie
spadła mi jedna kula i nie bardzo chciało mi się po nią zginać, wiec poprosiłam
o to Niko. Gdy Kamil ujrzał siatkarza trochę się zdziwił, ale zdziwił się
jeszcze bardziej, kiedy zobaczył mnie o kulach.
- Matko, co ci się stało?!
- Złamałam nogę. Tyle. – powiedziałam spokojnie.
- Ale kiedy? Dlaczego do mnie nie zadzwoniłaś?
- A dlaczego wtedy wyszedłeś? – dlaczego to powiedziałam? A
bo ja wiem… - Poza tym był ze mną Niko.
- Ty to masz szczęście. Zawsze obok ciebie kręci się jakiś
facet – powiedział coś pod nosem, ale go nie zrozumiałam
- Mówiłeś coś?
- Tak, że zawsze się połamiesz. Jak to się stało? – spytał
wchodząc do mieszkania
- No po prostu się potknęłam. Byliśmy z Niko na spacerze i…
- Dzisiaj? – przerwał mi
- Jak dzisiaj, wczoraj, pacanie. Co najmniej cztery tygodnie
jestem uziemiona. Je ne veux pas! Mais… je dois… - zrobiłam smutną minę. Wiem,
że moi koledzy nic z tego nie zrozumieli, ale trudno, czasami gadam po
francusku, tak mnie to wciągnęło.
- Ania, słuchaj, ja już będę leciał. Wpadnę do ciebie
później – Niko podszedł do mnie i pocałował w policzek na pożegnanie
- Jasne, do zobaczenia – uśmiechnęłam się i zwróciłam do
Kamila – A ty? Zostajesz czy wychodzisz?
- Zostaję, musimy pogadać.
______________________________________________________________________
da bum tss!
mamy coś takiego, podoba się?
pozdrawiam :)
Jasne, że się podoba :)
OdpowiedzUsuńNiko taki opiekuńczy, no no no!!! :D :)
Coś musi z tego być :) Liczę na to gorąco! :*
Pozdrawiam
Ale się dzieje. Złamana noga, Niko, i ten Kamil, który chyba coś do niej czuje. Pozdrawiam :* PS. Zapraszam na nowy rozdział kedzierzynskie-szczescie.blogspot.com
OdpowiedzUsuńCiekawe opowiadanie. I wielkim plusem jak dla mnie jest to, że jednym z bohaterów jest Niko ;D
OdpowiedzUsuńZapraszam w wolnej chwili do mnie http://sport-storiess.blogspot.com/
Pozdrawiam