poniedziałek, 2 czerwca 2014

Pięć


- To, za co pijemy? – Kamil… 
- Jak to, za co? Za superhiper fajne urodziny naszej królowej! – może ty Edzia już więcej nie pij, wstyd mi za ciebie…
- Więc za naszą kochaną Anię i jej wszystkie marzenia, łącznie z tym – w tym momencie Kamil wyciągnął z kieszeni kurtki jakiś papierek – Proszę – dał mi go
- Dziękuję, a co to jest? O NIEEEEEEEEEEEEEEEEE! JACIEŻ PIERDZIELESZ! Kpisz sobie?!- wiecie, co tam było? To były BILETY NA MISTRZOSTWA ŚWIATA W SIATKÓWCE, oczywiście na mecze Polski – Kamil, kocham cię! – rzuciłam się na przyjaciela – Dziękuję!!!!
- Cała przyjemność po mojej stronie. Wiedz, że jesteś dla mnie najważniejsza – dałam mu buziaka w policzek, nosz po prostu go uwielbiam!
- Ale wy oczywiście też macie takie bileciki, prawda? Albo wszyscy, albo nikt – spytałam radośnie
- Ależ oczywiście, czegoś takiego nie można odpuścić – powiedziała Edyta
- W takim razie chodźmy potańczyć – Cała trójka zerwała się do tańca
Po kilku piosenkach wyczerpani wróciliśmy do stolika. Wtedy zauważyłam starego znajomego. W sumie to podkochiwałam się w nim jak byłam mała. Hm, teraz też z niego niezłe ciacho.
- Łukasz, co ty tutaj robisz? Nie jesteś w Stanach?
- Ania! Hm, dzięki za miłe przywitanie – powiedział z nutką rozczarowania w głosie. Podeszłam bliżej do niego i przywitałam się porządnie. Buziak w jego lice nie zaszkodzi nikomu – No, to rozumiem. Mogę się do was przyłączyć?
- Tak, oczywiście. Edytę znasz, a to mój przyjaciel Kamil – przedstawiłam sobie panów. Coś tam powiedzieli do siebie, ale miałam wrażenie, że za sobą raczej przepadać nie będą. Mówi się trudno
- A co to za okazja do świętowania? – spytał Łukasz
- Nieskromnie chwaląc się obchodzę dzisiaj swoje urodziny - powiedziałam dumna i zadowolona z siebie
- O, w takim razie proszę jubilatkę do tańca – Łukasz zrobił piękny ukłon i podał mi rękę. Jak się bawić, to się bawić. Ktoś chciał, że trafiliśmy na wolny kawałek. Wirowaliśmy wolno w rytm muzyki. Raz obrót, drugi raz obrót i prawie poleciałam w dół przy pozycji, gdy partner obejmuje swoją partnerkę i przechyla ją do tyłu. Nie mam pojęcia jak ona się nazywa. Paweł mnie tego nie nauczył, a szkoda, byłoby w życiu łatwej. Reflektory biły po oczach i nic nie widziałam, za to doskonale słyszałam, jak Łukasz szepnął mi do ucha: „Pięknie wyglądasz” i musnął po policzku. Heloł? Po krótkiej chwili piosenka się skończyła, więc wróciłam do stolika. Łukasz poszedł po drinki. Gdy usiadłam obok Kamila, jego wzrok mówił: „Zabiję jego, potem ciebie, a na końcu siebie”. Spytałam:
- No, co?
- Jak to, co? Nie widzisz, że cię podrywa?! Kto to w ogóle jest?
- Kamil, uspokój się. To mój dawny znajomy. I nic wielkiego się nie stało
- Jak się nie stało? Nie widzisz, że on chce cie tylko przelecieć?
- Słucham?! Jak możesz? A jeśli nawet to, co cię to obchodzi? – trochę mnie wkurzył
- Jak to, co mnie obchodzi? Martwię się o ciebie, proste.
- Nie potrzebnie. Poradzę sobie. - zabrałam torebkę i wyszłam z klubu. Zatrzymałam się obok niego. Ja wiem i rozumiem, że Kamil się o mnie martwi, ale nie musi być zazdrosny o Łukasza. Przecież ani pomiędzy jednym, ani drugim a mną nic więcej nie ma i nie będzie. Weź tu zrozum facetów. Po chwili poczułam na swoich ramionach kurtkę. Odwróciłam się i ujrzałam… Pawła.
- Co ty tu robisz? Śledzisz mnie?! – czy on naprawdę nie rozumie słowa „nie”?
- Spokojnie. Przechodziłem obok i cie zobaczyłem. Tyle.
- Nie wierzę ci. Po prostu już w twoje żadne słowo nie wierzę. Odczepisz się w końcu ode mnie?
- Ania, wszystko w porządku? – usłyszałam głos Edyty i Łukasza
- Prawie – odparłam
- Co ty tu robisz? – spytała Edyta widząc mojego byłego. W międzyczasie padła pytanie z ust Łukasza: - Kto to jest?
Ja natomiast zmartwiłam się nieobecnością Kamila. Czyżby był na mnie aż tak zły i poszedł się uchlać w trzy dupy? Krótko rzuciłam:
- Gdzie Kamil?
Nie usłyszałam odpowiedzi, więc ponowiłam pytanie. Nadal nic. Cisza. Nie chcę, by stało mu się coś przez moją osobę. Nakazałam Edycie i Łukaszowi „zapoznania” się z Pawłem, a sama wróciłam do klubu. Po chwili usłyszałam: „Więc to jest ten kretyn, który zranił Ankę?”. W tym momencie nawet mnie Malo interesowało, dlaczego się drze na całe gardło i skąd wie. Chciałam znaleźć Kamila i go przeprosić. Znalazłam go przy barze, gdzie podeszłam do niego, mocno przytuliłam i powiedziałam cicho „Przepraszam”.
- No już, nie gniewam się. Zastajemy tutaj, idziemy gdzie indziej czy wracamy do domu? – zapytał ot tak
- To może wzbogacimy się o bluetkę wina, albo dwie, i wrócimy do domu.
- W dwójkę, trójkę czy czwórkę? – kurczę, zagiął mnie trochę. Rzuca się o Łukasza, a teraz go wymienia? Jego oczy mówiły „w dwójkę”? nie, one na pewno mówiły „w trojkę”.
- W trójkę, jeśli Edzia chce się przyłączyć.
Wyszliśmy z klubu i skierowaliśmy kroki do Edyty wraz z tym bydłem. Edzia opierała się o ścianę, gdy tamtych dwóch prawie się nie pozabijało. Pomyślałam sobie „serio?”. Czy oni są normalni? Nie chciało mi się dyskutować ani nic, dlatego zagarnęła Edytę i powiedziałam jej, że mamy plan wrócenia do domu. Spojrzałam na Pawła i Łukasza. Nic im się nie stało, dali sobie parę razy po mordzie. W umie to Łukasza uratowało tylko to, że Paweł ledwo trzymał się na nogach i nie mógł w nic trafić. Inaczej by go chyba dosłownie zabił. Łukasz miał pękniętą wargę, dlatego postanowiłam, że pójdzie z nami do mieszkania. Kamil nie był do końca zadowolony, ale nie miał innego wyjścia. Przecież nie zamierzam mu z nim spać. Jak na razie… Po piętnastu minutach taksówką znaleźliśmy się w moim i Edzi mieszkaniu.
- Kamil, pomożesz mi? – spytałam, gdy szłam w kierunku kuchni. Tam mamy całą apteczkę i tym podobne rzeczy. Edyta zaprowadziła Łukasza do łazienki, by zobaczyć jak wygląda.
- Tak, oczywiście – po chwili jednak powiedział – Wiesz, że mu nie ufam i to, że ma rozciętą wargę nie oznacza, że urósł na bohatera w moich oczach.
- Tak, wiem, wiem. Ale musiałam mu pomóc.
- Mi jeszcze aż tak nie pomogłaś – trochę nie zrozumiałam wyrazu „aż tak”. No, ale.
- Bo nigdy nie miałeś rozwalonej wargi – uśmiechnęłam się
- Przecież wiesz, że zrobiłbym dla ciebie wszystko.
- Czy ty jesteś o mnie zazdrosny? – nie wytrzymałam
- Nie, ja? Dlaczego niby? – oburzył się, lecz po chwili dodał cicho – a nawet jeśli to co?
- Ale dlaczego zazdrosny? Przecież zawsze będę obok ciebie. Nigdy cie nie zostawię, no chyba, że się ożenisz i nie będziesz mną zainteresowany – zażartowałam. Kamil patrzył na mnie przez chwilę trochę dziwnym i tępym wzrokiem, lecz po chwili podszedł do mnie bliżej, a z nim podeszła jego twarz. Patrząc się w me oczęta chciał cos powiedzieć, ale nagle wpadła o nas Edyta z pytaniem: „Co wy tak długo tutaj robicie?”, a Kamil nagle odskoczył. Nie powiem, że mnie nie zaskoczył, dlatego czym prędzej poszłam do Łukasza i opatrzyłam mu ranę. Zaproponowałam również, aby został u nas do rana, ale odmówił. Zapowiedział jednak, że będzie naszym częstym gościem. Po kilku minutach Łukasz poszedł do siebie. Edyta balowała w łazience pod prysznicem, a ja z Kamilem zostaliśmy w salonie. Cisza. Po prostu cisza. Miałam mętlik w głowie, dlatego nie odzywałam się przez chwilę. Po krótkim czasie powiedziałam:
- A widzisz, Łukasz nie jest taki zły. To bardzo fajny kolega. A wiesz, że ja się w nim kiedyś podkochiwałam? – palnęłam jak głupia nie myśląc, co mówię. Spojrzałam na Kamila. Chyba go załamałam, ale cholera, czym?! Ja się po polskiemu pytam: czym!?
- Lepiej będzie jak już pójdę – powiedział Kamil wstając.
- Ale już? Tak szybko? – chciałam jakoś ratować sytuację.
- Tak, zmęczony jestem. Do zobaczenia jutro – otworzył drzwi, przeszedł przez nie i je zamknął. Nie wiedziałam do końca, o co w tym wszystkim chodzi, ale wiedziałam jedno. Przez kilka dni muszę unikać facetów, a w szczególności Kamila…


______________________________________________________________________
Z wielkim poslizgiem. Jak dla mnie tak jakoś dziwnie, ale same oceńcie.
Wiem, że również Wy dodajecie wiele postów i obiecuję, że nadrobię straty jak tylko to będzie możliwe.
Pozdrwaiam :)

2 komentarze:

  1. Kamil jaki zazdrosny. Ale jakoś nie widzę żeby miał większe szanse. Tak mnie zastanawia czy Łukasz jest siatkarzem. Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeczytałam wczoraj, ale nie miałam jak skomentować :)
    Kurcze, Kamil zazdrośnik :P I chciał ją pocałować *-*
    No no! Paweł jak zwykle musi popsuć atmosferę,nie rozumie, że ona nie chce go znać.
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń