- Jedziemy coś zjeść? – spytała Edyta. Ja jednak byłam
myślami w krainie ucieczek. Po ponownym spytaniu nadal nie odpowiadałam. W
końcu Edzia trąciła mnie łokciem.
- Co? – spytałam
zdezorientowana
- Gdzie ty fruwasz? Kolega zawrócił w głowie? – W tym
momencie zabiłam ją spojrzeniem
- Tak, znamy się tak dobrze, że on wie wszystko o mnie i o
tym, co mnie ostatnio spotkało! Jak mogłaś mu powiedzieć? Prosiłam Cię o to?
Dlaczego to zrobiłaś? – chyba całe miasto słyszało moje słowa
- To nie tak. Podszedł do mnie i spytał się, dlaczego
dzisiaj jesteś taka jakaś inna. Zauważył cię kiedyś na meczu, byłaś wtedy z
Pawłem. Uśmiechałaś się, promieniałaś, byłaś szczęśliwa…
- Siedzieliśmy tak blisko boiska, ciesząc się każdą chwilą…
To było tak niedawno. Jednak nie musiałaś mu mówić! – wrzasnęłam
- Ale to dla twojego dobra! – odpowiedziała
- Chyba sobie kpisz! Co ma być dla mojego dobra? Zatrzymaj
się! – rozkazałam
- Nie, nie zatrzymam się.
- Zatrzymaj się i to już! – na szczęście przed nami był
korek. Wyskoczyłam z auta i pobiegłam do parku, który znajdował się tuż obok.
Usiadłam na jednej z pustych ławek. Musiałam trochę ochłonąć. W sumie tak
naprawdę chciałam być przez chwilę sama. Dlatego, gdy Edyta do mnie dzwoniła,
nie odbierałam. Napisałam jej jednak smsa, że za niedługo
wrócę do domu. Wyciągnęłam z torby aparat i zaczęłam przeglądać zdjęcia. Było
ich naprawdę dużo. Po godzinie oglądania, wstałam i ruszyłam do mieszkania.
Gdy otworzyłam drzwi, usłyszałam męski głos. To Paweł.
Rozmawiał z Edytą. Byłam ciekawa, o czym dlatego stałam nieruchomo, aby się nie
zorientowali, że jestem.
- Ale ja ją kocham! – krzyknął Paweł. Ta, jasne. Przecież ty
nie wiesz, co to znaczy kochać..
- I dlatego ją zdradziłeś?! To jest według ciebie miłość? –
o, Edzia, nareszcie jakaś prawdziwa pomoc!
- To nie tak. Ania wyjechała do rodziców, a ja nie
wiedziałem, co mam zrobić, więc wybrałem się na balety. Popiłem trochę no i tak
się jakoś wydarzyło. Moja wina, że wróciła dzień wcześniej i nas zobaczyła?!
- Ty chyba sobie żartujesz! Nie jesteś jej wart!
- Nieprawda. Będę walczył o to, co jest między nami.
Zobaczysz, jeszcze się doigrasz! Jeszcze zobaczysz, jak będziemy razem
szczęśliwi! – musiałam to przerwać, nie chciałam go dłużej wysłuchiwać
- Wybacz Pawełku, ale to, co jest między nami to lód. Bardzo
gruby lód, który nawet najwspanialsze lodołamacze nie przerżną! A teraz wyjdź.
Nie chcę cie znać – podeszłam bliżej niego i powiedziałam mu prosto, jasno i
dobitnie – Dla mnie jesteś nikim!
- Jeszcze wrócisz do mnie na kolanach i będziesz błagać o
to, żebym cię przyjął. Zobaczysz!
- Chyba tak nisko jednak nie upadnę – powiedziałam
spokojnie, jednak to zabolało Pawła, bo złapał mnie za rękę. Nie bardzo
wiedziałam, co chce zrobić, dlatego stałam jakbym połknęła patyk.
- Zostaw ją, bydlaku jeden! – Edzia dzielny rycerz..
- Powiedz swojej przyjaciółeczce żeby wyszła – skierował te
słowa do mnie non stop patrząc się w moje oczy
- Edyta, wyjdź – zwróciłam się do przyjaciółki
- Nie, nie wyjdę! – protestowała
- WYJDŻ! – krzyknęliśmy oboje z Pawłem. No, synchronizacja
jest. Na (nie)szczęście Edyta wyszła. A ja spytałam Pawła
- I co, teraz mnie uderzysz? Za to, że powiedziałam, kim tak
naprawdę jesteś? – udawałam, że się go nie boję, jednak moje serce biło coraz
szybciej z przerażenia. Paweł jednak objął mnie w pasie i po chwili pocałował
bardzo namiętnie. Nigdy nie przeżyłam czegoś tak pięknego. Jeden pocałunek,
który zmienia pogląd na świat. Po chwili odkleiłam się od Pawła. Moje oczy
szukały odpowiedzi na to wszystko, jednak Paweł szepnął
- Kocham cię i będę o ciebie walczyć – i wyszedł. Zostawi
mnie na środku salonu z piętnastoma myślami na jedną setną sekundy. No kurde,
tego się nie spodziewałam. Ale nie. Nie mogę zapomnieć tego, co zrobił. Nie,
nie, nie. Ogarnij się Anka. On cię zranił.
Gdy tak stałam, podeszła do mnie Edyta.
- Zrobił ci coś? Uderzył? Zrobił coś wbrew twojej woli? – ja
na te wszystkie pytania odpowiedziałam przecząco głową
- Pocałował mnie. Ale to było oś, czego jeszcze nie
doświadczyłam. To była masakra – opisywałam stan swoich uczuć
- Że niby, co zrobił? On miał czelność po tym wszystkim cię
pocałować?! Co za… pasztet!
- Idę się położyć – powiedziałam. Byłam jak w jakimś
transie. Transie uczuć. Nosz kuźwa, czy to się nie może normalnie potoczyć?
Zakopałam się pod kołdrą i zasnęłam.
Było po osiemnastej, kiedy obudzi mnie dzwonek do drzwi. Usłyszałam,
że Edyta poszła otworzyć, dlatego nie wstawałam. Nie interesowało mnie to, kto
przyszedł. Teraz chcę tylko posłuchać starych francuskich piosenek i przeniknąć
w ich świat.
- Ania, ktoś do ciebie – usłyszałam, gdy Edyta szarpnęła mój
łokieć
- Co? – spytałam rozleniwiona
- Ktoś do ciebie – powtórzyła
- Aha, bardzo się cieszę, niech spada. Nie mam ochoty z
nikim rozmawiać. Dziękuję, pozdrawiam – powiedziałam jednym tchem, po czym
powróciłam do słuchania muzyki
- Okej, nie ma problemu – czy Edyta coś powiedziała?
Po jakichś dwóch minutach mój telefon odmówił współpracy i
musiałam wstać.
- Co ty tu robisz?! – spytałam z wyrzutem, gdy zobaczyłam
pana „gapę” w moim pokoju – Kto ci pozwolił tutaj wejść?
- Edyta… - odpowiedział spokojnie
- Nosz zabiję ją, zabiję, wskrzeszę i uduszę! – tak tylko
głośno sobie myślałam – Skoro już tu jesteś, no, zabije, kurde! to coś się
stało czy w odwiedziny? – jakoś nie mogłam się opanować
- Zostawiłaś to na hali – chłopak podał mi filtr i tulipana
na obiektyw. Dlaczego ja to wszystko taszczę wszędzie? No tak, aby do domu
przychodził mi ktoś taki jak siatkarz, hm, w sumie przystojny siatkarz
- A, yy, to dziękuję i przepraszam za fatygę – powiedziawszy
to czekałam, kiedy sobie pójdzie. No, ale nie poszedł, czekał na zbawienie –
Coś jeszcze?
- Niko jestem – wysunął prawą dłoń, aby się przywitać
- Tak, wiem – kurczę, znowu głośno myślę – znaczy się Anna,
Ania… - powiedziałam, no, co miałam do stracenia, uścisk dłoni?
- Również wiem – puścił oczko. Czy on wie coś, o czym ja nie
wiem i próbuje mnie poderwać?
- Herbatkę wam przyniosłam, żeby się wam lepiej rozmawiało! –
Edyta wparowała do pokoju z dwoma kubkami. No nie mogę, gdzie ja mieszkam!? Czy
ten dzień się nigdy nie skończy? Gdy Edyta wyszła, poszłam za nią.
- Co ty odwalasz? Brałaś coś dzisiaj? – chciałam ostrzej, no,
ale był ktoś obok w pokoju
- Ja do ciebie z sercem, a ty z kijem? – jej oczy = oczy
kota ze Shreka
- Jesteś nienormalna – powiedziałam i wróciłam do mojego
gościa, który oglądał moje zdjęcia z młodości
- Grałaś w siatkę? – jakie zaskoczenie w oczętach kolegi
- Tak, grałam – no, bo grałam, proste.
- Nadal grasz? – spytał niepewnie
- Nie, kontuzja, a potem inne pasje. Lajf is brutal – trochę
mi szkoda, że w nią dalej nie poszłam, ale teraz też będą ze mnie ludzie! Język
francuski to przyszłość! Chyba… Usłyszałam dźwięk telefonu. To mojego gościa. Dzwonek,
który chyba uratował mi życie. Pogadał coś i się rozłączył.
- Przykro mi, ale muszę już uciekać. Miło było poznać i mam
nadzieję do zobaczenia już wkrótce – jego uśmiech -> mniam, mniam, mniam.
- Również było mi miło i przepraszam za swoje zachowanie,
ale chyba wiesz, co, a raczej, kto jest przyczyną – niech myśli, co chce, ale
wie. Mimo tego, na chwilę zapomniałam o tym kimś. Odprowadziłam gościa do
drzwi, powiedziałam wymowne „Cześć” i powróciłam do łóżka. Nie wiem, ile
leżałam zanim usnęłam, ale to był na szczęście koniec tego okropnego dnia.
______________________________________________________________________
Dziękuję bardzo za miłe słowa, niesamowicie budują!
Pozdrawiam! :)
______________________________________________________________________
Dziękuję bardzo za miłe słowa, niesamowicie budują!
Pozdrawiam! :)
Coś tak czułam że to może być blog związany z Resovią. Pozdrawiam :* Serdecznie zapraszam na nowy rozdział kedzierzynskie-szczescie.blogspot.com
OdpowiedzUsuńNiko? Hmm...do głowy przychodzą mi dwaj siatkarze: Nicolas Uriarte lub Nikolay Penchev? :) Prędzej ten drugi, co? :)
OdpowiedzUsuńAnka nie daj się Pawłowi! Zranił cię i jeszcze miał czelność pocałować... -,- :)
Ja tu wyczuwam coś tego między Anią a Niko, w przyszłości oczywiście :)
Pozdrawiam :*
Całkiem przypadkowo wpadłam na tego bloga. Fajny, fajny. Paweł to przeszłość i ma tupet by przychodzić po tym wszystkim do Anki i ją całować. Co za gość. Anka i Nico no, no, no tu się będzie dziać dużo ciekawych rzeczy. I pewnie Edzia też będzie w tym maczała swoje palce.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Aldona :)
P.S.
Jeśli masz ochotę zapraszam do mnie na
1) www.tylko-mnie-kochaj-prosze.blogspot.com
2)www.milosc-i-skoki.blog.onet.pl
Zapraszam na nowy rozdział. Pozdrawiam :*
OdpowiedzUsuń