sobota, 10 maja 2014

Trzy


- Jedziemy coś zjeść? – spytała Edyta. Ja jednak byłam myślami w krainie ucieczek. Po ponownym spytaniu nadal nie odpowiadałam. W końcu Edzia trąciła mnie łokciem.
-  Co? – spytałam zdezorientowana
- Gdzie ty fruwasz? Kolega zawrócił w głowie? – W tym momencie zabiłam ją spojrzeniem
- Tak, znamy się tak dobrze, że on wie wszystko o mnie i o tym, co mnie ostatnio spotkało! Jak mogłaś mu powiedzieć? Prosiłam Cię o to? Dlaczego to zrobiłaś? – chyba całe miasto słyszało moje słowa
- To nie tak. Podszedł do mnie i spytał się, dlaczego dzisiaj jesteś taka jakaś inna. Zauważył cię kiedyś na meczu, byłaś wtedy z Pawłem. Uśmiechałaś się, promieniałaś, byłaś szczęśliwa…
- Siedzieliśmy tak blisko boiska, ciesząc się każdą chwilą… To było tak niedawno. Jednak nie musiałaś mu mówić! – wrzasnęłam
- Ale to dla twojego dobra! – odpowiedziała
- Chyba sobie kpisz! Co ma być dla mojego dobra? Zatrzymaj się! – rozkazałam
- Nie, nie zatrzymam się.
- Zatrzymaj się i to już! – na szczęście przed nami był korek. Wyskoczyłam z auta i pobiegłam do parku, który znajdował się tuż obok. Usiadłam na jednej z pustych ławek. Musiałam trochę ochłonąć. W sumie tak naprawdę chciałam być przez chwilę sama. Dlatego, gdy Edyta do mnie dzwoniła, nie odbierałam. Napisałam jej jednak smsa, że za niedługo wrócę do domu. Wyciągnęłam z torby aparat i zaczęłam przeglądać zdjęcia. Było ich naprawdę dużo. Po godzinie oglądania, wstałam i ruszyłam do mieszkania. 
Gdy otworzyłam drzwi, usłyszałam męski głos. To Paweł. Rozmawiał z Edytą. Byłam ciekawa, o czym dlatego stałam nieruchomo, aby się nie zorientowali, że jestem.
- Ale ja ją kocham! – krzyknął Paweł. Ta, jasne. Przecież ty nie wiesz, co to znaczy kochać..
- I dlatego ją zdradziłeś?! To jest według ciebie miłość? – o, Edzia, nareszcie jakaś prawdziwa pomoc!
- To nie tak. Ania wyjechała do rodziców, a ja nie wiedziałem, co mam zrobić, więc wybrałem się na balety. Popiłem trochę no i tak się jakoś wydarzyło. Moja wina, że wróciła dzień wcześniej i nas zobaczyła?!
- Ty chyba sobie żartujesz! Nie jesteś jej wart!
- Nieprawda. Będę walczył o to, co jest między nami. Zobaczysz, jeszcze się doigrasz! Jeszcze zobaczysz, jak będziemy razem szczęśliwi! – musiałam to przerwać, nie chciałam go dłużej wysłuchiwać
- Wybacz Pawełku, ale to, co jest między nami to lód. Bardzo gruby lód, który nawet najwspanialsze lodołamacze nie przerżną! A teraz wyjdź. Nie chcę cie znać – podeszłam bliżej niego i powiedziałam mu prosto, jasno i dobitnie – Dla mnie jesteś nikim!
- Jeszcze wrócisz do mnie na kolanach i będziesz błagać o to, żebym cię przyjął. Zobaczysz!
- Chyba tak nisko jednak nie upadnę – powiedziałam spokojnie, jednak to zabolało Pawła, bo złapał mnie za rękę. Nie bardzo wiedziałam, co chce zrobić, dlatego stałam jakbym połknęła patyk. 
- Zostaw ją, bydlaku jeden! – Edzia dzielny rycerz..
- Powiedz swojej przyjaciółeczce żeby wyszła – skierował te słowa do mnie non stop patrząc się w moje oczy
- Edyta, wyjdź – zwróciłam się do przyjaciółki
- Nie, nie wyjdę! – protestowała
- WYJDŻ! – krzyknęliśmy oboje z Pawłem. No, synchronizacja jest. Na (nie)szczęście Edyta wyszła. A ja spytałam Pawła
- I co, teraz mnie uderzysz? Za to, że powiedziałam, kim tak naprawdę jesteś? – udawałam, że się go nie boję, jednak moje serce biło coraz szybciej z przerażenia. Paweł jednak objął mnie w pasie i po chwili pocałował bardzo namiętnie. Nigdy nie przeżyłam czegoś tak pięknego. Jeden pocałunek, który zmienia pogląd na świat. Po chwili odkleiłam się od Pawła. Moje oczy szukały odpowiedzi na to wszystko, jednak Paweł szepnął
- Kocham cię i będę o ciebie walczyć – i wyszedł. Zostawi mnie na środku salonu z piętnastoma myślami na jedną setną sekundy. No kurde, tego się nie spodziewałam. Ale nie. Nie mogę zapomnieć tego, co zrobił. Nie, nie, nie. Ogarnij się Anka. On cię zranił.
Gdy tak stałam, podeszła do mnie Edyta.
- Zrobił ci coś? Uderzył? Zrobił coś wbrew twojej woli? – ja na te wszystkie pytania odpowiedziałam przecząco głową
- Pocałował mnie. Ale to było oś, czego jeszcze nie doświadczyłam. To była masakra – opisywałam stan swoich uczuć
- Że niby, co zrobił? On miał czelność po tym wszystkim cię pocałować?! Co za… pasztet!
- Idę się położyć – powiedziałam. Byłam jak w jakimś transie. Transie uczuć. Nosz kuźwa, czy to się nie może normalnie potoczyć? Zakopałam się pod kołdrą i zasnęłam.
Było po osiemnastej, kiedy obudzi mnie dzwonek do drzwi. Usłyszałam, że Edyta poszła otworzyć, dlatego nie wstawałam. Nie interesowało mnie to, kto przyszedł. Teraz chcę tylko posłuchać starych francuskich piosenek i przeniknąć w ich świat.
- Ania, ktoś do ciebie – usłyszałam, gdy Edyta szarpnęła mój łokieć
- Co? – spytałam rozleniwiona
- Ktoś do ciebie – powtórzyła
- Aha, bardzo się cieszę, niech spada. Nie mam ochoty z nikim rozmawiać. Dziękuję, pozdrawiam – powiedziałam jednym tchem, po czym powróciłam do słuchania muzyki
- Okej, nie ma problemu – czy Edyta coś powiedziała?
Po jakichś dwóch minutach mój telefon odmówił współpracy i musiałam wstać.
- Co ty tu robisz?! – spytałam z wyrzutem, gdy zobaczyłam pana „gapę” w moim pokoju – Kto ci pozwolił tutaj wejść?
- Edyta… - odpowiedział spokojnie
- Nosz zabiję ją, zabiję, wskrzeszę i uduszę! – tak tylko głośno sobie myślałam – Skoro już tu jesteś, no, zabije, kurde! to coś się stało czy w odwiedziny? – jakoś nie mogłam się opanować 
- Zostawiłaś to na hali – chłopak podał mi filtr i tulipana na obiektyw. Dlaczego ja to wszystko taszczę wszędzie? No tak, aby do domu przychodził mi ktoś taki jak siatkarz, hm, w sumie przystojny siatkarz
- A, yy, to dziękuję i przepraszam za fatygę – powiedziawszy to czekałam, kiedy sobie pójdzie. No, ale nie poszedł, czekał na zbawienie – Coś jeszcze?
- Niko jestem – wysunął prawą dłoń, aby się przywitać
- Tak, wiem – kurczę, znowu głośno myślę – znaczy się Anna, Ania… - powiedziałam, no, co miałam do stracenia, uścisk dłoni?
- Również wiem – puścił oczko. Czy on wie coś, o czym ja nie wiem i próbuje mnie poderwać?
- Herbatkę wam przyniosłam, żeby się wam lepiej rozmawiało! – Edyta wparowała do pokoju z dwoma kubkami. No nie mogę, gdzie ja mieszkam!? Czy ten dzień się nigdy nie skończy? Gdy Edyta wyszła, poszłam za nią.
- Co ty odwalasz? Brałaś coś dzisiaj? – chciałam ostrzej, no, ale był ktoś obok w pokoju
- Ja do ciebie z sercem, a ty z kijem? – jej oczy = oczy kota ze Shreka
- Jesteś nienormalna – powiedziałam i wróciłam do mojego gościa, który oglądał moje zdjęcia z młodości
- Grałaś w siatkę? – jakie zaskoczenie w oczętach kolegi
- Tak, grałam – no, bo grałam, proste.
- Nadal grasz? – spytał niepewnie
- Nie, kontuzja, a potem inne pasje. Lajf is brutal – trochę mi szkoda, że w nią dalej nie poszłam, ale teraz też będą ze mnie ludzie! Język francuski to przyszłość! Chyba… Usłyszałam dźwięk telefonu. To mojego gościa. Dzwonek, który chyba uratował mi życie. Pogadał coś i się rozłączył. 
- Przykro mi, ale muszę już uciekać. Miło było poznać i mam nadzieję do zobaczenia już wkrótce – jego uśmiech -> mniam, mniam, mniam.
- Również było mi miło i przepraszam za swoje zachowanie, ale chyba wiesz, co, a raczej, kto jest przyczyną – niech myśli, co chce, ale wie. Mimo tego, na chwilę zapomniałam o tym kimś. Odprowadziłam gościa do drzwi, powiedziałam wymowne „Cześć” i powróciłam do łóżka. Nie wiem, ile leżałam zanim usnęłam, ale to był na szczęście koniec tego okropnego dnia.


______________________________________________________________________
Dziękuję bardzo za miłe słowa, niesamowicie budują!
Pozdrawiam! :)

4 komentarze:

  1. Coś tak czułam że to może być blog związany z Resovią. Pozdrawiam :* Serdecznie zapraszam na nowy rozdział kedzierzynskie-szczescie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Niko? Hmm...do głowy przychodzą mi dwaj siatkarze: Nicolas Uriarte lub Nikolay Penchev? :) Prędzej ten drugi, co? :)
    Anka nie daj się Pawłowi! Zranił cię i jeszcze miał czelność pocałować... -,- :)
    Ja tu wyczuwam coś tego między Anią a Niko, w przyszłości oczywiście :)
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Całkiem przypadkowo wpadłam na tego bloga. Fajny, fajny. Paweł to przeszłość i ma tupet by przychodzić po tym wszystkim do Anki i ją całować. Co za gość. Anka i Nico no, no, no tu się będzie dziać dużo ciekawych rzeczy. I pewnie Edzia też będzie w tym maczała swoje palce.

    Pozdrawiam Aldona :)

    P.S.
    Jeśli masz ochotę zapraszam do mnie na
    1) www.tylko-mnie-kochaj-prosze.blogspot.com
    2)www.milosc-i-skoki.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  4. Zapraszam na nowy rozdział. Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń