wtorek, 8 lipca 2014

Siedem


- Chciałem cię przeprosić, za wszystko – powiedział do mnie, gdy usiedliśmy w salonie – zachowywałem się tak, bo się o ciebie martwię, czuje się za ciebie odpowiedzialny i dlatego wynikło to, co wynikło
- No no, nie spodziewałam się tego. Zależy mi na naszej przyjaźni, więc zapomnijmy o tym, co się wydarzyło. Może na zachętę ugotujemy razem obiad? – chciałam jakoś załagodzić atmosferę, a tak poza tym, to byłam głodna
- Jasne, że ci pomogę, łamago – rzucił we mnie poduszką
- Ej! Tylko nie łamago, nie moja wina, że tam coś było!
- Ta, jasne, ty to nawet na pustyni sobie coś złamiesz – wystawił język
- Też cię kocham – przytuliłam się do niego, ale tylko po to by zaraz zacząć wbijać mu palce w żebra. Bolało, ale mnie, przez tą jego górę mięśnie, kości i Bóg wie czego nie dało się przejść. Co on je? – Ała! Nie wiem jak twoja żona z tobą wytrzyma… - zrobiłam smutną minkę
- Może dasz jej jakieś wskazówki?
- Chciałbyś. Niech się sama z tobą użera. A propos… znalazłeś już kogoś?
- Tak…
- Kto to jest? – pytałam zaciekawiona
- Stoi przede mną i ma złamaną nogę – rozmarzył się – i bardzo ją kocham – wysłał mi buziaka w powietrzu
- Wal się, nie chcę cię! – pożałowałam tych słów, gdy Kamil wziął mnie na ręce i zaniósł do kuchni po czym powiedział:
- Do garów kobieto!
Bezczelny! Jak to tak może? Jednak gdy jakoś wyciągnęłam makaron i sos, od razu się do mnie przyłączył. Taki zwierzaczek z niego.
- Ania… - odezwał się w pewnym momencie
- Tak?
- A ty z Niko to tak na poważnie?
- Na poważnie co?
- No to wszystko…
- To znaczy? – byłam zdezorientowana – przecież między nami nic nie ma
- Jak to nic nie ma? Przecież on na ciebie patrzy tak, że najchętniej to by od ciebie nie odchodził
- Kamil, bredzisz.
- No a spacer? – drążył
- Jeden raz. Przecież z tobą też chodzę na spacery. Ogarnij się. Między nami nic nie ma – w tym momencie usłyszałam dzwonek do drzwi, które poszedł otworzyć Kamil
- Ania, ktoś do ciebie, wpuścić? – gdy to usłyszałam, wychyliłam się, aby zobaczyć kto przyszedł
- Łukasz, no jasne, wchodź. Właśnie robi się obiad, zjesz z nami? – powitałam gościa buziakiem w policzek
- Nie, nie, ja tylko na chwilę. Przyszedłem pokazać jak ładnie goi się to, co opatrzyłaś, jednak widzę, że ty się lepiej bawisz – spojrzał na moją nogę
- Tak, tak, przecież kobiety zawsze są we wszystkim lepsze – zaśmiałam się
- Kłóciłbym się, ale masz rację – odpowiedział Łukasz. Kobiety vs mężczyźni 1:0
- Za nami nie wygrasz – zaśmiałam się jeszcze bardziej.
Nałożyłam makaron na talerze i zawołałam mężczyzn do stołu. Po zjedzonym posiłku moi mężczyźni poszli, oczywiście po wcześniejszym wymyciu naczyń. Zostałam sama z czego się bardzo cieszyłam, bo mogłam odpocząć. Zaczęłam się zastanawiać czy Kamil odnośnie Nikołaja miał rację. Czy on coś do mnie czuje? Bo po co by przychodził do mnie i wyciągał na spacer? Ale z drugiej strony przecież to nic zobowiązującego. Ważne, że pozbyłam się raz na zawsze Pawła.
Gdy tak sobie rozmyślałam, w międzyczasie przyszła Edzia. Zmęczona podgrzała sobie obiad i z talerzem w ręku przysiadła się do mnie.
- Nad czym tak myślisz, złociutka?
- Nad życiem. Może w wakacje wybierzemy się do Francji?
- Ooo, jaka miła propozycja. A co, myślisz, że umiesz na tyle francuski, żeby zostać moim przewodnikiem?
- Tak, tak właśnie myślę. Zabierzemy Kamila i zrobimy sobie tour de France
- Ależ nie ma problemu. Odpowiada mi twój tok myślenia.
Po przegadaniu jakiejś godziny postanowiłam, że pójdę wskoczyć w moją piżamkę i odpalnę laptopa w poszukiwaniu skarbu. Oczywiście, pierwsze co zrobiłam to weszłam na stronę najpopularniejszego portalu społecznościowego. Dwie wiadomości. Hm, interesujące. Jedno od Kamila, wysłał mi pięćset emotikonek, normalny to on nie jest. Druga wiadomość była od Pencheva.
„Przepraszam, że w formie wiadomości, ale chciałbym się dowiedzieć jak się czujesz. Zapomniałem wziąć od Ciebie numer telefonu, więc proszę o to teraz, by na przyszłość unikać takich sytuacji jak ta. Pozdrawiam”
Czy on nie jest kochany? I jeśli naprawdę coś do mnie czuje? Ee, tam. Przyjdzie, powie to wtedy się będę zamartwiać. Odpisałam mu, że dobrze się czuję, ale na numer to musi sobie zapracować. Niech się męczy, a co!
Po przeglądnięciu reszty stron internetowych, poszłam spać. Jutro w końcu muszę iść na wykłady, a teraz zajmie mi to trochę czasu.


_________________________________________________________________________
czy ktoś tu jeszcze jest?
przeprasam, że dopiero teraz, ale pomimo wakacji mam tak zawalone całe dnie, że nawet nie wiem, kiedy mam iść spać
za ewentualne błędy przepraszam, idę spać :)

3 komentarze:

  1. Jestem, jestem. Ania zaczyna zastanawiać się czy coś czuje do Nikołaja. Jestem ciekawa do jakich wniosków dojdzie. Swoją drogą ta akcja z telefonem... Dobrze zrobiła, że nie podała mu swojego numeru.
    Pozdrawiam :*
    P.S. W wolnej chwili zapraszam na 13 u Mai i Tomka.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciągle jestem i zniecierpliwiona zaglądam raz w tygodniu na bloga by sprawdzić czy coś się pojawiło :) Trochę musiałam poczekać, ale rozumiem, że brak czasu i wybaczam :* Hehe
    Ania i Nikołaj *-* Może coś z tego będzie?! :)
    Chciałabym :)
    Masz rację Aneczko, jeszcze nie czas na dawanie mu numeru :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Serdecznie zapraszam na pierwszego jedno-parta http://sportowe-jedno-party.blogspot.com/ Pozdrawiam :* P.S. Jeśli nie chcesz być informowana-napisz.

    OdpowiedzUsuń